którym znaleźliśmy niezliczoną do dziś ilość borowików(dla golfistów objaśniam potocznie prawdziwek
)radość była przeogromna bo po kilku godzinach leśnego marszu udało się nam znaleźć prawdziwy skarb,
oczywiście nie był to skarb dla golfistów
to z mojej strony pewna prowokacja, ale mam w sobie coś z ojca dyrektora....
uwielbiam pożerać
skarbem tym okazało się kilka kilogramów prawdziwków.
było ich tak wiele że nie zdołaliśmy zapakować wszystkich w 2 wiadra.
nie pozostało mi nic innego tylko odnaleźć auto i podjechać po grzyby.
oczywiście w aucie znalazło się wystarczająco dużo miejsca na fanty
od tamtej pory jestem w tym zagajniku kilkanaście razy do roku i nigdy mnie nie zawiodło.
lubelszczyzna jest piękna a w szczególności w okolicach kazimierza dolnego.
w tym roku jak tylko dowiedziałem się że pokazały się grzyby udałem się w nasze tajemnicze miejsce....
i oto tegorocznnnnnne fotki:










. czy rano, czy wieczorem- zawsze znajdę.