#1Postautor: autorus » czwartek, 16 października 2014, 14:41
Dziś miałem ciekawą przygodę na budowie. Odwiedził mnie kolega Selki z forum. Stoimy na parkingu i coś zaczyna miauczeć. Pod samochodem stoi mały kotek. Kotek z rana wszedł pod samochód na płytę ochraniającą silnik i tam sobie siedział. Przejechał tak 50km. Nazwę go szczęściarz.