Na spotkanie przybyło 91 osób :
Bona
regi
rkalabun
BOG&JOHNYV
Marcinksp
Jaga + Emer
Hunter + Jola
rokidiabeł
tomas349
Scorpion53
Meloni
Autorus
alkrak
Murzyn
Admin
Orzeł
Joanka
hubsoon
Mariulo
Stella997
Dario
String
Dynamic
Yacol
Bogdanm
Krzysiek Ardie
JarekJas
Witka1
Wojtek
gały
Thane
gomez953
Ntgale
Hessus
Łukasz
marcelo8
roobertoo
KRISKRAK

Kliknij obrazek, aby powiększyć
Największym zaskoczeniem było przybycie Murzyna1313, który na Rocznicę przyleciał z Anglii ukrywając się przed wszystkimi pod postacią wnuczka alkraka , to się nazywa fantazja
Organizatorem tego przedsięwzięcia był Hessus i trzeba przyznać że doskonale sobie poradził mimo , że wymagało to dosyć skomplikowanego planowania noclegów, posiłków , atrakcji i przejazdów dla takiej dużej ilości osób.
Wszystko było zapięte na ostatni guzik i zgodne z naszym stylem czyli bankiet , zwiedzanie najciekawszych okolicznych atrakcji oraz obowiązkowo jazda terenowa.
Wszyscy czuli się swobodnie , otoczeni opieką , każdy znał swoje miejsce i wiedział co i kiedy ma robić, naprawdę wielkie słowa uznania dla Hessusa i jego żony.
Tuz po przyjeździe naszym oczom ukazał się olbrzymi pensjonat „Mały Dworek”, który mimo , ze składał się z kilku budynków nie mógł pomieścić takiej ilości osób, wobec czego niektórzy nocowali ok. 100 metrów dalej w następnych pensjonatach, natomiast posiłki oraz bankiety odbywały się w Sali weselnej ” Małego Dworku”
Obsługa była znakomita , miła , każdą prośbę spełniała błyskawicznie , na stołach było często sprzątane i podawane czyste talerze i nigdy niczego nie brakowało a kelnerzy byli do naszej dyspozycji codziennie do 5 rano, taki komfort rzadko się zdarza.
Jak widać zero śniegu , a tu jutro zapowiedziany kulig , ale nic to, za to z przyjazdem nie było problemu.
Dostaliśmy klucze i można było się rozpakować .
Murzyn1313 bez pytania wpakował mi się do pokoju, bo jako "tajny wnuczek" nie miał rezerwacji , ale zna zasady , że rzeczy niemożliwe załatwiamy od ręki, na cuda trzeba chwilę poczekać.
Po rozlokowaniu się idziemy na kolację.
Kolacja trwała do 3 nad ranem , z tego co słyszałem, niczego nie brakowało a beczka piwa, która była do naszej dyspozycji została opróżniona do dna.

Rano znakomite śniadanko i wyjazd w miejsce które tygrysy lubią najbardziej , na Pustynię w konwoju 25 aut .
Każde auto otrzymało roadbooka , czyli dokładny opis gdzie mamy jechać , czasy przejazdu , odległości do skrętów i opis mijanych atrakcji .
Teraz dopiero zaczęło się dziać.
Wokół było słychać odpalanie aut, równomierny stukot diesli , bas V6 i gdzieniegdzie ciężkie brzmienie dwu rurowych tłumików.
Nawoływania przez CB-radio nie milkły aż w końcu usłyszeliśmy komendę do jazdy .
Olsztyn ożył.
Jazdę uprzyjemniały nam widoki...

Jazda przez miasto była bardzo skoordynowana , nikt nie miał problemu z wjazdem do konwoju, nawet jeśli zatrzymały go światła na skrzyżowaniu .
Mimo dużego konwoju jazda odbywała się płynnie , może dlatego , że mamy już doświadczenie w takich imprezach a auta bez CB-radia automatycznie brane były w środek konwoju aby nie zgubiły się po drodze.
Przy okazji przypominam , na takich zlotach CB-radio to podstawa i oczywiście kanał 16

Po pewnym czasie asfalt ustąpił miejsca polnym drogom.
Pierwsze auto przecierało trasę i niekiedy trzeba było wyrównać krzaki wzdłuż drogi aby inne auta nie porysowały sobie karoserii.
Konwój posuwał się naprzód.


Chwila przerwy, bo przed nami już tylko Pustynia.


Właściwie nikt się nie spodziewał co tam możemy zastać , no bo skąd w Polsce prawdziwa pustynia .
Okazało się , że jednak trzeba zwiedzać, bo nie jedna rzecz może nas jeszcze zaskoczyć.






Powrót był również fajny ponieważ dwa auta zakopały się i potrzebna była pomoc Assistance .
Wiecie , liny , pchanie , podkopywanie ,
fajnie spędzony czas. 
Powrót na dwie tury , z przystankami na kawę , herbatkę i obowiązkowo zdjęcie pamiątkowe


Powrót do Pensjonatu.
i tu mała zmiana , jest śnieg
Jedziemy na kulig.
Atmosfera podczas jazdy była rozgrzewająca
a Pani z gitarą swoim śpiewem jeszcze podgrzewała atmosferę.
Jeśli komuś było zimno na miejscu czekało już rozpalone ognisko.
kiełbaski
oraz napoje rozgrzewające...
Imprezę cały czas umilał grajek na akordeonie
Gdy już wszyscy myśleli , że to koniec imprezy grajek zaprowadził wszystkich w tajemnicze miejsce....
kazało się , że był to marsz do Chatki Baby Jagi
Baba Jaga zrobiła przedstawienie rozśmieszając swoim śpiewem całe towarzystwo.
Nasza Jaga odnalazła swojego dawno zaginionego przodka
Można było zwiedzić Chatkę Baby Jagi
w której Baba Jaga coś tam sobie pobrzękiwała
Wszyscy z kuligu wrócili dziwnie weseli i rozochoceni, ale może to dobrze, bo właśnie za chwilę miał zacząć się bankiet...
Zacznę od tego

a za chwilę przedstawię Wam ludzi z pasją bo.. Sorento to nie auto, to styl życia ...
Nasze dwie koleżanki, które cały wieczór zabawiały gości, nie trzeba wynajmować artystów , oni są artystami
oraz pozostali

Na sali odbyły się jeszcze dwie uroczystości :
Yacol i gomez953 z okazji urodzin otrzymali prezenty od Klubu i wszyscy odśpiewali "Sto Lat"


nie spodziewali się , że będziemy pamiętali
Gdy Hessus już padł można było zacząć tańce i hulanki






uff....czas spać
Niedziela.
Czeka nas jeszcze jedna wycieczka , do Częstochowy na Jasną Górę więc po śniadaniu pakujemy się
i opuszczamy to wspaniale miejsce , którego długo nie zapomnimy, oczywiście w konwoju..
Dojeżdżamy do Częstochowy i idziemy na Jasną Górę.
Ktoś coś pisze na murze , choć z daleka nie wiadomo kto ani co..
hmm...nasi tu byli
Zwiedzanie z przewodnikiem to ciekawa sprawa , sam bym się tylu rzeczy nie dowiedział


Kończymy zwiedzanie i teraz następuje kulminacyjny punkt atrakcji - msza w intencji Klubu Sorento i święcenie samochodów
myślałem , że święci się z zewnątrz samochodu ale tutaj było też w środku
To wróży świetlaną przyszłość naszemu Klubowi , Stowarzyszeniu i całemu Forum
Teraz nastąpiły ostatnie pożegnania i powroty do domu mimo , ze pogoda nie sprzyjała
wszyscy wrócili szczęśliwie do domów i poza jednym, który dostał mandat ,zadowoleni.
Rocznica była bardzo udana , organizacyjnie bez zarzutu , towarzysko też się sprawdziła , 91 osób to jak na razie rekord.
Jest specjalny wątek z podziękowaniami dla Hessusa, więc nie będę się powtarzał, tylko ogólnie w imieniu wszystkich napiszę - Dziękuję










Zainteresowanie reportażem jakby mniejsze 




szczególnie podczas zlotów 